Rębków lata PRL-u -wspomnienia mieszkańców Rębkowa

"Kocioł" u Rumaków

Sieradz, dnia 20.02.2009 r.

 ARESZT  DOMOWY

               Rok 1953 dla mojej rodziny oraz osób zatrzymanych u nas w domu przez służbę bezpieczeństwa /UB/  PRL - u jest rokiem przykrych wspomnień.

               Pewnego jesiennego wieczoru w 1953 roku około godziny 18.00 do domu rodziców  ( Stanisławy i Stanisława Rumak)  w m. Rębków 53 – Michałówka przybyła grupa około 6 osób. W skład tej grupy wchodzili również przedstawiciele Milicji Obywatelskiej. Kierownik tej grupy przedstawił rodzicom nakaz przeprowadzenia rewizji osobistej, wszystkich budynków należących do rodziców oraz znajdujących się w nich szaf, skrzyń, ubrań i wszelkiej bielizny i pościeli. Głównym celem tej rewizji to było wykrycie broni i amunicji przechowywanej w budynkach należących do naszej rodziny.
            Gdy przybyła grupa przeprowadzająca rewizję w domu przebywali wszyscy członkowie rodziny (Koralewski Adolf – ojciec matki, Stanisława Rumak – mama. Stanisław Rumak – ojciec , brat Józef r. 1934, brat Kazimierz r. 1939 i ja Andrzej r.1942. Poza domem przebywał najstarszy brat Henryk rocznik 1932, który pracował w Garwolinie.
            Około godz. 18.30 wrócił z pracy brat Henryk i też został poddany rewizji osobistej. Wkrótce po powrocie brata około godz. 18.35 przybył do naszego domu nieznany listonosz z przesyłką poleconą do brata Henryka. Odbiór listu pokwitował brat, natomiast list odebrał przedstawiciel SB /wtedy UB/. W liście od nieznajomego nadawcy dla brata została przedstawiona propozycja załatwienia sprawy związanej z odroczeniem odbycia zasadniczej służby wojskowej. Według oświadczenia  brata  nadawca tego listu nie był mu znany oraz brat nie czynił żadnych starań związanych z powołaniem do służby wojskowej.
            W tym samym czasie jedna z osób przeprowadzających rewizję zobaczyła motor NSU 501 lub 601  i żądaa wyjaśnienia skąd pochodzi ten motor. Brat w tym czasie zamierzał kupić sobie motor i kolega, który był właścicielem tego motoru  chciał go własnie sprzedać i dał mu ten motor celem sprawdzenia i podjęcia stosownej decyzji. Do brata Henryka skierowano pytanie, gdzie jest przechowywana broń lub amunicja .Brat odpowiedział, że nie jest przechowywana broń.
Nie podając powodów służba bezpieczeństwa /UB/ zabrała brata Henryka na dalsze przesłuchanie do Komendy Milicji w Garwolinie. Przesłuchanie prowadzono prawie przez dwie doby, a następnie został przewieziony na dalsze przesłuchiwania do Warszawy na ul. Rakowiecką. Formy przesłuchiwania przez Służbę Bezpieczeństwa są znane dlatego nie opisuję. Po 10 dniach został zwolniony bez jakiekolwiek ustaleń czy też wyjaśnień.
                Wracam do opisu przebiegu wydarzeń u nas w domu. Grupa rewizyjna kontynuowała dokładny przegląd poszczególnych pomieszczeń wyrywając nawet  deski z podłogi i sufitu, sprawdzano szafy, skrzynie, książki , dokumenty, wszystkie ubrania i pościel. Wszyscy otrzymaliśmy zakaz opuszczania domu, a prace związane z obrządkiem zwierząt  były wykonywane pod nadzorem "anioła" z UB. Następnego dnia brat Józef przed godz.6.00 chciał pójść do pracy, ponieważ był zatrudniony jako zlewniarz mleka w mleczarni w Rębkowie, jednak zezwolenia na wyjście  do pracy nie otrzymał. Podobny los spotkał brata Kazimierza, który dojeżdżał do szkoły w Garwolinie oraz mnie, w tym okresie uczęszczałem do szkoły w Hucie Garwolińskiej.
            Około godziny 7.00 przybył do naszego domu kolega ze szkolnej ławki Tadeusz Wilczek, który również nie otrzymał zezwolenia na opuszczenie naszego domu. W tym czasie ojciec Tadeusza Wilczka obserwował drogę, którą chodziliśmy razem do szkoły i zaniepokojony, że nie idziemy do szkoły postanowił sprawdzić co się dzieje. Po wejściu do naszego domu został zatrzymany i podobnie jak my otrzymał zakaz opuszczenia budynku. Podobny los spotkał jeszcze trzy inne osoby, które z nami wspólnie zostali zatrzymani do godz. 16.00 .  Z powodu  interwencji czynionych przez sołtysa oraz z  Zakładu Mleczarskiego w Woli Rębkowskiej i po linii partyjnej około godz. 7.30 brat Józef wraz z "aniołem" stróżem z UB udał się do pracy celem przyjęcia mleka od dostawców. Przed wyjściem do pracy otrzymał zakaz informowania innych osób na temat prowadzonej rewizji.
               W toku prowadzonej rewizji została znaleziona niemiecka instrukcja na temat przechowywania i konserwacji broni. Rodzice moi wykorzystywali tą książkę do przechowywania dokumentów, ponieważ posiadała twarde okładki i przechowywane dokumenty nie ulegały zagięciom, uszkodzeniu lub zagubieniu. Ta instrukcja stanowiła poważny problem dla służbistów z UB. Twierdzili, że jak jest instrukcja to jest też broń. Każdy z osobna był przesłuchiwany gdzie jest przechowywana broń i amunicja oraz kiedy ją widzieliśmy. Rewizja zakończyła się po godz. 16.00 bez wyjaśnienia stwierdzonych ustaleń oraz nie poinformowano rodziców na jaki okres został zatrzymany brat Henryk. Po przeprowadzonej rewizji rodzice stwierdzili brak 3 papierowych banknotów, które były w kieszeni jesiennej kurtki.
              Brat Henryk zrezygnował z wyjaśnienia sprawy związanej z rewizją prowadzonym przesłuchaniem. Rodzice już nie żyjący i bracia uznali, że rewizja i przesłuchania były prowadzone celem zastraszenia rodziny z następujących powodów:
Andrzej Rumak
---------------------------------
stronę prowadzi
Stefan Jerzy Siudalski © luty 2009

powrót do strony  "wspomnienia"

powrót do strony głównej